Posty

Gry Nintendo w języku polskim

Obraz
Gry na konsole Nintendo nigdy nie doczekały się oficjalnego przetłumaczenia na język polski. Europejskie wersje wydawane są w 3 językach, najczęściej były to angielski, niemiecki i francuski. Język można wybrać w grze, zaś napisy na pudełku i w instrukcji zależą od kraju w którym gra była sprzedawana. Z uwagi na brak oficjalnej dystrybucji gier Nintendo 64, większość ich była sprowadzana z zachodniej granicy. I dlatego też często można spotkać gry z niemieckimi napisami na pudełku i w instrukcji. Co do wersji w języku polskim to dopiero fani gier Nintendo podjęli się tłumaczenia ich gier na własną rękę. Uruchomić je można za pomocą emulatora na PC lub na ED64 na oryginalnej konsoli.Udało mi się odszukać 5 tytułów, które zostały przetłumaczone. Są to następujące: The Legend of Zelda: Ocarina of Time, The Legend of Zelda: Majora's Mask, Lylat Wars, Banjo-Kazooie, Mickey's Speedway USA . Nie sprawdziłem ich jeszcze osobiście, ale postaram się to niebawem uczynić i napiszę j

Super Mario 64

Obraz
Seria gier z Mario stała się prawie, że synonimem słowa Nintendo. Nie ma ani jednej ich konsoli, na którą nie wydali by gry z tą postacią. Na dodatek trzeba przyznać, że każda z gier z głównej serii wnosi sporo nowości. Tytuł w czasach bytności Nintendo 64 stanowił nieodłączny zakup wraz z konsolą. Każdy kto zaczynał zabawę z tym sprzętem, zaczynał właśnie od tej gry. Dla graczy w naszym pięknym kraju, Mario kojarzył się głównie z wąsatym hydraulikiem z Pegazusa. Jednak na zachodzie, znacznie szerzej znano poprzednie części tej serii, które z powodzeniem gościły na SNES i NES. Pamiętam jak dzisiaj, że na jednym z zagranicznych kanałów w TV (chyba jakiś niemiecki RTL7 czy coś takiego…) widywałem reklamy Super Mario 64 (zresztą tam też widziałem reklamy Donkey Kong Country i jeszcze inne nieznane mi wtedy gry, które rozpalały moją wyobraźnię i naprawdę wtedy robiły ogromne wrażenie), pokazujące jak wygląda rewolucja w sterowaniu gałką analogową. Pokazywano jak płyn

Banjo-Kazooie

Obraz
Firma Rare zdążyła wyrobić sobie tak dobrą renomę, że ich gry na Nintendo 64 można kupować w ciemno, traktując ich logo firmy jak znaczek jakości. Zaś Banjo-Kazooie to w mojej opinii najlepszy tego przykład. Niedługo po premierze Super Mario 64, otworzył się worek i na tej konsoli zaczęło pojawiać się mnóstwo platformówek. Jedne lepsze, inne zaś gorsze. Jednak ideał pozostawał niedościgniony, aż do czasu. A to za sprawą studia Rare, które wydało grę Banjo-Kazooie. Czyli typową grę platformówkową z wieloma elementami przygodowymi. Od razu zaznaczę na wstępie, żeby nikogo nie wprowadzać w błąd, że jestem fanem przygód niedźwiadka i spółki, więc będę tylko słodził i wychwalał. A osoby które posiadały kiedykolwiek konsolę Nintendo 64 z pewnością znają ten tytuł i na dobrą sprawę mogą zakończyć czytanie na tym akapicie… Dla tych którzy jednak nie mieli okazji zapoznać się z tą wspaniałą grą, poniżej skreśliłem kilka słów na jej temat. Sama historia w grze jest dość prosta, opowia

Turok 2 Seeds of Evil

Obraz
Konsole nigdy nie cieszyły się nadmiarem gier FPS, a tym bardziej konsola Nintendo 64, która uchodziła za przeznaczoną dla młodszego gracza. Jednak ten wizerunek przełamuje jedna z brutalniejszych i bardziej soczystych strzelanin jakie wydano w tamtym czasie. A już na pewno tak było na Nintendo 64. Tytuł ten doczekał się całkiem pokaźnej serii, której każda część była dostępna na Nintendo 64. Pierwsza odsłona Dinozaurus Hunter nigdy nie trafiła w moje ręce i nic ponadto nie napiszę o niej. Zwłaszcza, że to dopiero druga odsłona zasłynęła ze swej brutalności, zwłaszcza na tle innych gier na Nintendo 64. Jednak poza litrami krwi, gra oferuje świetny gameplay, pokaźny i zróżnicowany arsenał broni oraz rozlegle lokacje. Warto też wspomnieć o części trzeciej, na której położyłem już łapki i uważam ją za jedną z lepszych w tym gatunku gier obok Goldeneye 007 i Perfect Dark . Ale o tym innym razem. Turok to postać łowcy, w którego rolę wciela się Joshua Fireseed , a

Dlaczego już NIE czekam na Banjo Threeie !?

Obraz
Banjo-Kazooie czyli przygody duetu  miśka i czerwonego ptaka noszonego w plecaku łączą ze sobą elementy platformówki, przygodowe i logiczne. Pierwsza część została wydana w 1998 roku na Nintedo 64 i szybko zdobyła dużą popularność. Studio Rare od razu poszło za ciosem tworząc jeszcze lepszą drugą część, czyli Banjo-Tooie wydaną w 2001 roku. Trzecia część przygotowywana była już na kolejną generację konsol, czyli na GameCube. Jednak po wykupieniu firmy Rare przez Microsoft grę anulowano. I nie licząc dziwnego tworu w postaci Banjo-Kazooie: Nuts & Bolts to do tej pory nie doczekaliśmy się właściwej kontynuacji gry. Niestety od tamtego czasu minęło już ponad 15 lat i przeszło 3 generacje konsol, a niedługo wejdzie na rynek kolejna generacja. Zmieniły się także trendy w świecie elektronicznej rozrywki, a platformówki obecnie straciły na popularności. Zmieniło się też pokolenie graczy, wśród których nie wszyscy znają gry o przygodach Banjo. A warto zaznaczyć, że była to w zasad

Lylat Wars (Star Fox 64)

Obraz
Zwierzęca ferajna na czele z rudym lisem, żabą i świnką zasiada do kosmicznych myśliwców i walczy  odwiecznym złem, żeby uratować galaktykę? Brzmi kiczowato? I co z tego, skoro gra się fantastycznie! Lylat Wars pomimo swojej trochę dziwnej oprawy, wyróżnia się szybką, krótką i dynamiczną rozgrywką. I to w zasadzie wystarczy. A przynajmniej u mnie tak było. Tytuł ten idealnie nadaje się na krótkie wieczorne posiedzenia, gdy nie chcemy wgłębiać się w zawiłe i żmudne fabuły misternie uknute przez autorów gry. Z tytułem tym miałem już kontakt w czasach jego premiery, a było to około 1997 roku, czyli już bagatela 20 lat temu. I trudno w to uwierzyć ( zwłaszcza mnie! ), że ten czas tak szybko leci. Mając w pamięci ten tytuł, opisane wyżej uczłowieczone postacie nie wywołują u mnie żadnego zdziwienia, lecz sympatyczny uśmiech. Gdy ostatni raz miałem przyjemność przechodzić tą grę, sprawiała wrażenie dość długiej i trudnej. Jednak mozolnie pokonywałem każdy etap, odkrywając przy ty

Diddy Kong Racing

Obraz
Przyglądając się historii wydawanych gier, można odnieść wrażenie, że chłopakom z Rare bardzo zależało, żeby robić to samo co Nintendo… ale lepiej. Bowiem po rewolucyjnym Super Mario 64, wydany został równie dobry albo i nawet lepszy Banjo-Kazooie. Zaś w kwestii wyścigów gokartów, po Mario Kart 64, na tej samej konsoli w niedługim czasie Rare wydało kolejny bardzo podobny, ale też i bardzo dobry tytuł, jednak wykonany na swój indywidualny sposób, czyli Diddy Kong Racing. I trzeba przyznać im rację, że wychodzi im to bardzo dobrze. Czym jest Diddy Kong Racing? To absolutnie totalna rozpierducha na całego w mega słodkiej i bajkowej stylistyce prawie, że pluszowych zwierzaków. Jeżeli ktoś grał w Mario Kart 64 i chce więcej to znajdzie to właśnie w tej grze. To co pokazało Rare jest podstawą i wyznacznikiem dla wszystkich późniejszych gier z tego gatunku. Owszem Mario Kart był pierwszy. Owszem doczekał się też wielu kolejnych odsłon. Ale to co pokazało Rare jest o klasę

Szukaj